-Powiesz mi w końcu kim on jest?- spytałam spokojnie i odwracając się w stronę chłopaka. Ten usiadł na fotelu w salonie i poklepał miejsce obok siebie. Nie musiał robić tego głośno, ja miałam tak wyczulony słuch, że słyszała bym nawet upadanie pióra na podłogę. Usiadłam obok i spojrzałam na niego. Ten tylko lekko się uśmiechnął, ale zaraz spochmurniał. Zawsze zachwycały mnie jego brązowe oczy, które były nienaturalnie czekoladowe. Nigdy nie spotkałam się jeszcze z chłopakiem, który miał blond włosy i ciemne oczy. Ian był pierwszy. Miał wysportowaną sylwetkę i smukłą twarz. Szybko spuściłam wzrok i podkuliłam kolana. W takich chwilach zawsze przyjmowałam pozycję embrionalną.
-Nie chcesz tego wiedzieć.- powiedział i usiadł do mnie przodem.
-On mi się śnił... Powiedz mi co stało się w tym lesie. Czemu nikt mi tego nie chce powiedzieć!- powiedziałam trochę głośniej niż chciałam i ukradkiem zerknęłam na Iana. Miał spuszczony wzrok i zmarszczone czoło. Jak by się zastanawiał jak wybrnąć z niechcianej sytuacji. Zdecydowanie nie chciał mi nic powiedzieć, a ja miałam już tego serdecznie dość.
-Emilly...- nagle rozbrzmiał dzwonek jego telefonu i podniosłam się zdenerwowana. Wyrwałam mu telefon i spojrzałam na wyświetlacz. Widząc imię Alex, aż zamarłam. Do oczu napłynęły mi łzy. Spojrzałam smutno na chłopaka i rzuciłam w niego telefonem.
-Odbierz! W końcu Alex zawsze będzie częścią ciebie!-wrzasnęłam i zakładając na siebie kurtkę wyszłam z domu. Ian nawet nie próbował mnie dogonić. Biegłam przed siebie z łzami w oczach. Nie miałam prawa oskarżać go o zdradę. Alex to były dawne dzieje, ale byłam tak zdenerwowana, że nie myślałam racjonalnie. Gdy tylko znalazłam się w paru, z trzepnęłam z ławki śnieg i usiadłam na mokrą powierzchnię. Z kieszeni wyjęłam zagiętą w połowie kartkę i otworzyłam ją niepewnie. Przebiegłam wzrokiem po równych literach. ,,List'' ,jeśli mogę to tak nazwać , pisany był ręcznie. Christopher miał naprawdę piękne pismo i gdyby zobaczył moje zasłabł by. Powoli zaczęłam czytać wczytując się w każda słowo, a nawet kropkę.
,, Emilly... A może raczej Isabel. Ten list napisałem tak na wszelki wypadek, gdybym nie mógł powiedzieć ci tego sam. No więc zacznijmy od snów. To co widzisz nie jest twoją przeszłością. To jedynie jej namiastka. Ktoś chciał cię zabić, utopić. To właśnie w tamtym lasku w jeziorze gdy pływałaś doszło do tragedii. On znów chce cię dopaść. Mu...'' Nagle słowa się urwały, a ja kolejny raz przeczytałam list. Isabel. To było moje prawdziwe imię, a policja tak doszczętnie przekonywała mnie, że Emilly jest właściwe. Zacisnęła dłonie w pięści i podniosłam się. Przeszłam kawałek, po czym z powrotem wróciłam do miejsca w którym stała ławka. Robiłam takie nawroty co jakiś czas, aż w końcu ruszyłam w stronę mojego mieszkania. Mijając na głównej ulicy jubilera stanęłam jak wryta. Przed sklepem stał Ian z Alex i czule ją przytulał. Nagle łzy które tyle czasu we mnie zbierały się wypłynęły, a ja nie miałam siły ruszyć się. Zrobiłam krok w tył i stanęłam za rogiem. Wyjrzałam i zobaczyłam coś co jeszcze bardziej mną wstrząsnęło. Pocałował ją w czubek głowy. Wczoraj wieczorem nie zrobił tego gestu gdy wpadłam mu w ramiona, a wiedział ile on dla mnie znaczy. Zasłoniłam usta dłonią i wbiegłam na inną ulicę. Chciałam jak najszybciej dotrzeć do do domu i spakować swoje rzeczy.
***
Kolejną kupkę ciuchów wepchnęłam do walizki i otarłam łzy. Liczyłam tylko na to, że Ian nie wróci szybciej i nie będzie próbował mnie zatrzymywać. Zawsze tak się kończyło. Wlepiał we mnie ten swój piękny wzrok, a ja ulegałam. Zamknęłam torbę i zaczęłam pakować do torebki wszystkie moje pozostałe rzeczy. Gdy natknęłam się na zdjęcie z Ianem zadrżałam. Mieliśmy tyle wspólnych wspomnień. Usiadłam na łóżko i ukryłam twarz w dłonie. Jeszcze raz pomyślałam nad tym co robię i wróciłam do pakowania. W końcu go nie zostawiałam. Napiszę mu karteczkę, że musimy od siebie odpocząć, a co dalej... Nad tym będę myśleć później. Wyjęłam w szuflady dokumenty i wszystkie papiery dotyczące uczelni. No właśnie... Co z uczelnią? Jeśli pojadę do rodziców nie będę mogła uczyć się. Miałam tylko jedno wyjście, a nazywało się ono Pamela. Miałam nadzieję, że namówi Zeyna, by nie sprowadzałam Iana do domu. Wyrwałam z notesu kartkę i szybko zaczęłam mazgrać. ,,Musimy od siebie odpocząć. Nie szukaj mnie. Jak będę chciała to wrócę. Emilly, a właściwie Isabel.'' Położyłam kartkę na stole w kuchni i wyszłam z mieszkania. Drzwi zakluczyłam, a klucz wcisnęłam w najgłębszą kieszeń w kurtce.
Szłam wąską uliczką, taką jak z mojego sny tyle, że było tu o wiele jaśniej i przyjemniej, a w koło pełno przechodniów. Nagle zza rogu wyszedł Ian z Alex. Dziewczyna śmiała się w niebo głosy, a chłopak nie miał wcale gorszego humoru mimo naszej wcześniejszej sprzeczki. Spojrzał na mnie wystraszony, a gdy przechodziłam obok nich złapał mnie za nadgarstek.
-Emilly...-powiedział i spojrzał mi prosto w oczy.
-Tym razem to nie zadziała Anderson.- powiedziałam i wyrwałam swoją rękę z uścisku.- Na stole w kuchni jest karteczka. Przeczytaj ją sobie.- powiedziałam i już chciałam iść, ale on zagrodził mi drogę.
-Alex ma problemy w domu. Jej ojciec jest chory. Prosiła o spotkanie.- powiedział i znowu spróbował swojej sztuczki. Wolałam nie ryzykować i wzniosłam oczy ku niebu.
-Nie wygląda jak by jej ojciec umierał. Chichra się tu razem z tobą więc może kłamiesz co?- powiedział i spiorunowałam go spojrzeniem.- Jeszcze przed kwadransem siedzieliśmy w domu i robiłeś smutne oczka, a teraz bawisz się w najlepsze i w dodatku z nią!- powiedziałam spoglądając na blondynkę. Dziewczyna tylko uśmiechnęła się jak na dziwkę przystało, a gdy Ian spuścił ją z oczu zrobiła złowieszczy uśmiech. Od zawsze była o nas zazdrosna, a teraz jej się udało wygrać ze mną.
-Nie obrażaj jej... Emi nie mogę ci tego powiedzieć! Chcę twojego dobra zrozum!- krzyknął, a ja cofnęłam się o krok.
-I tak się dowiem...-wymamrotałam i spiorunowałam go wzrokiem.- A teraz lepiej zabierz mi tę szmatę z oczu. Nie chce mi się patrzeć na ten plastik fantastik.- powiedziałam i szybko go wyminęłam. Za sobą słyszałam tylko oburzony głos Alex.
-Jak ona mnie nazwała?-spytała zaskoczona Iana, a ten zdenerwowany kopnął kosz na śmieci.
-Zamknij się! Emilly!- wrzeszczał za mną chłopak, ale ja już oddalałam się od nich. Chciałam jak najszybciej schować się przed nim w kacie i rozpłakać.
_____
Od autora: Nie jestem zadowolona. Wprowadziłam kłótnię Emilly i Iana co było sporym wyzwaniem dla mnie. Wydaje mi się, że dialogi są sztywne, ale cóż. Co sądzicie o ich zachowaniu?Dobrze postępują czy może źle? Chcę znać wasze zdanie
Szłam wąską uliczką, taką jak z mojego sny tyle, że było tu o wiele jaśniej i przyjemniej, a w koło pełno przechodniów. Nagle zza rogu wyszedł Ian z Alex. Dziewczyna śmiała się w niebo głosy, a chłopak nie miał wcale gorszego humoru mimo naszej wcześniejszej sprzeczki. Spojrzał na mnie wystraszony, a gdy przechodziłam obok nich złapał mnie za nadgarstek.
-Emilly...-powiedział i spojrzał mi prosto w oczy.
-Tym razem to nie zadziała Anderson.- powiedziałam i wyrwałam swoją rękę z uścisku.- Na stole w kuchni jest karteczka. Przeczytaj ją sobie.- powiedziałam i już chciałam iść, ale on zagrodził mi drogę.
-Alex ma problemy w domu. Jej ojciec jest chory. Prosiła o spotkanie.- powiedział i znowu spróbował swojej sztuczki. Wolałam nie ryzykować i wzniosłam oczy ku niebu.
-Nie wygląda jak by jej ojciec umierał. Chichra się tu razem z tobą więc może kłamiesz co?- powiedział i spiorunowałam go spojrzeniem.- Jeszcze przed kwadransem siedzieliśmy w domu i robiłeś smutne oczka, a teraz bawisz się w najlepsze i w dodatku z nią!- powiedziałam spoglądając na blondynkę. Dziewczyna tylko uśmiechnęła się jak na dziwkę przystało, a gdy Ian spuścił ją z oczu zrobiła złowieszczy uśmiech. Od zawsze była o nas zazdrosna, a teraz jej się udało wygrać ze mną.
-Nie obrażaj jej... Emi nie mogę ci tego powiedzieć! Chcę twojego dobra zrozum!- krzyknął, a ja cofnęłam się o krok.
-I tak się dowiem...-wymamrotałam i spiorunowałam go wzrokiem.- A teraz lepiej zabierz mi tę szmatę z oczu. Nie chce mi się patrzeć na ten plastik fantastik.- powiedziałam i szybko go wyminęłam. Za sobą słyszałam tylko oburzony głos Alex.
-Jak ona mnie nazwała?-spytała zaskoczona Iana, a ten zdenerwowany kopnął kosz na śmieci.
-Zamknij się! Emilly!- wrzeszczał za mną chłopak, ale ja już oddalałam się od nich. Chciałam jak najszybciej schować się przed nim w kacie i rozpłakać.
_____
Od autora: Nie jestem zadowolona. Wprowadziłam kłótnię Emilly i Iana co było sporym wyzwaniem dla mnie. Wydaje mi się, że dialogi są sztywne, ale cóż. Co sądzicie o ich zachowaniu?Dobrze postępują czy może źle? Chcę znać wasze zdanie
Cóż... Ja na miejscu... Isabel postąpiłabym tak samo, ale niezbyt podoba mi się zachowanie Iana ; P No bo w sumie, jaka dziewczyna by sobie nie pomyślała, ze chłopak jej nie zdradza po tym co zobaczyła Isabel?
OdpowiedzUsuńAle tak poza tym jak zwykle świetnie ;D I czekam na następną notke ; P
Też uważam ,że Isabel dobrze zrobiła :) Ian zachował się okropnie...a Bella przechodzi trudny okres :) On na nią nie zasługuje :)
OdpowiedzUsuńOk rozdział jest fajny :) Czekam na więcej :****