Zagryzłam dolną wargę, a Pamela spojrzała na mnie zdziwiona. Znała mnie na tyle dobrze, że wiedziała co to oznacza. Szybko powstrzymałam swój odruch i zapełniłam usta ciastkiem.
-Emilly co się dzieje?- spytałam odkładając łyżeczkę na brzeg talerzyka. Przełknęłam kawałek jabłecznika i uśmiechnęłam się do niej lekko.
-Nic… Nie mam dziś po prostu nastroju.- wymamrotałam i wytarłam usta chusteczką. Pam doskonale wiedziała, że lepiej nie zmuszać mnie do zwierzeń. Wzruszyła więc tylko ramionami i podniosła się z krzesła.
-Muszę iść. Zayn czeka na mnie w domu. Trzymaj się- powiedziała i lekko mnie uściskała. Założyła kurtkę na plecy i wyszła, a ja zostałam sama w pustej kawiarni. Już miałam wychodzić gdy do pomieszczenia wszedł wysoki szatyn o czarnych oczach i ciemnej karnacji. Usiadłam raptownie i przyjrzałam mu się uważniej. To był on. To jego rysowałam na każdym kroku, to on śnił mi się po nocach.
-Poproszę to co zawsze- powiedział i usiadł przy jednym z stolików. Zerknął na mnie ukradkiem i uśmiechnął się pod nosem. Nie miałam pojęcia co robić. Miałam podejść do niego i powiedzieć mu, że widzę go w snach? Uznał by mnie za wariatkę. Nagle do głowy przyszedł mi Ian i postanowiłam iść do domu. Obiecałam mu, że ten dzień spędzimy razem. Wyszłam z budynku nie spuszczając wzroku z nieznajomego. Dopiero za rogiem poczułam, że jestem bezpieczna. O dziwo bałam się go, a w snach wydawał się być inny.
***
Usiadłam na jednym z foteli i przykryłam się kocem. Nie znosiłam przebywać w tym domu sama. Czułam się tu dziwnie, wszystko w koło mnie przerażało kiedy nie było obok mnie Iana. Ciche przekręcanie klucza tak mnie wystraszyło, że serce zaczęło mi szybciej bić. Od tego nieszczęsnego telefonu z rana, miałam omamy i wszystko wydawało mi się być straszne. Dlatego też gdy ujrzałam w drzwiach mojego ukochanego odetchnęłam.
-Cześć skarbie. Przepraszam, że tak późno, ale nie mogłem szybciej się wyrwać.- powiedział i odwiesił kurtkę na wieszak. Postanowiłam opanować targające mną emocje i zacząć myśleć racjonalnie. Nie mogłam całego życia podporządkować jakiemuś dzieciakowi robiącemu sobie ze mnie żarty. Podniosłam się z fotela i podeszłam do Iana. Ten spojrzał na mnie dziwnie i przebiegł mnie wzrokiem z góry do dołu. Uniosłam jedną brew, a on spojrzał mi w oczy i przyciągnął do siebie.- Czy mi się wydaje, czy wypiękniałaś kochanie?- jego komplementy- chodź przeważnie nieszczere- były bardzo miłe.
-Zrobię obiad. Na co masz ochotę?- spytałam i odsunęłam go lekko od siebie.
-Em… Niech pomyślę…- kolejny raz przyciągnął mnie do siebie, a ja lekko znów go odsunęłam. Spojrzał na mnie zaskoczony i złapał mnie za rękę.- Co się dzieje?- spytał. Miałam już tego dość. Wszyscy użalali się nade mną jak nad dzieckiem któremu zabrano ukochaną zabawkę, a przez to i ja zaczynałam rozczulać się nad sobą.
-Nic mi nie jest! Czemu wy wszyscy sądzicie, że coś jest nie tak! Dajcie wy mi święty spokój! To że raz nie mam ochoty na twoje czułości nie oznacza, że coś mi dolega!- wykrzyczałam mu twarz i zamknęłam się w sypialni. Rzuciłam się na łóżko i zamknęłam oczy. Już po chwili odpłynęłam w błogi sen.
Gorące powietrze rozwiewało moje włosy i sprawiało, że coraz to bardziej pociłam się. Nie miałam nawet siły otworzyć oczu i spojrzeć gdzie się znajduję. Nagle ciepło ustało i momentalnie nastał chłód. Objęłam się ramionami i uchyliłam lekko oczy. Nie był to przyjemny mrozek, a wręcz przeciwnie czułam się jak bym zamarzała. Stałam w samym centrum miast. Ulice były wy pustoszone i nawet przydrożne lampy jakby mniej świeciły. Rozejrzałam się w koło i ujrzałam za sobą obcą sylwetkę. Wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna zbliżał się w moją stronę. Gdy był kilka metrów ode mnie i stał pod lampą udało mi się zobaczyć jego twarz. Miał piękne czarne oczy i krótko ścięte brązowe włosy.
-Przepraszam…- wyszeptał i zasłonił mi usta dłonią. Wystraszona zaczęłam się wyrywać, ale zza rogu wyszedł kolejny mężczyzna. Zostałam przygnieciona do ściany jednego z budynków.
-Ty dziwko… Mnie się tak po prostu nie zostawia szmato…- wszystkie słowa docierały do mnie z opóźnieniem. Dziwiło mnie to, że ten który rzucał w moją stronę wyzwiskami stał w cieniu. Zaś ten który mnie przyciskał do ściany miał łzy w oczach. Nie chciał tego. – Uduś ją…- wysyczał przez zęby mężczyzna w cieniu, a brunet przeciągnął swoje dłonie z moich ust na szyję. Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam się wyrywać.
-Emilly…Em…Emi…- dobiegał z daleka znany mi głos.
Wystraszona podniosłam się i wtuliłam w ciepły tors Iana.
-Spokojnie… Emilly to tylko zły sen…- szeptał cicho Ian i pogłaskał mnie po głowie. Delikatnie pocałował mnie w czoło i jeszcze mocniej przytulił. W jego ramionach czułam się bezpieczna. Otworzyłam oczy i spojrzałam w stronę drzwi. Były otwarte na roścież, mimo że je zamykałam na klucz.
-Jak otworzyłeś drzwi?- spytałam odsuwając się od niego lekko. Chłopak spojrzał na mnie zaskoczony.
-Były otwarte…- powiedział cicho opadł na łóżko. Mogła bym przysiąść, że zamykałam je na klucz i nawet nie wyjmowałam go z dziurki. Pokiwałam cudząco głową i w ślad za Ianem opadłam na łóżko. Wtuliłam się w jego bok, a on delikatnie pogłaskał mnie po głowie. Jak na faceta, był wyjątkowo czuły i opiekuńczy. Gdy kiedyś powiedziałam mu, że na dyskotece barman chciał mnie dotknąć wpadł w szał. O mały włos, a zabił by gościa.
***
-No co ty?! Wiesz co… Te twoje sny wymiatają kochana…- powiedział Zayn i objął mnie ramieniem. Wykręciłam oczyma i spojrzałam znacząco na Pam. Ta tylko wzruszyła ramionami i słodko się uśmiechnęła.
-Mnie te sny nie bawiły bałwanie!- powiedziałam i uderzyłam go w brzuch, a ten skulił się.
-Hah… Zayn dziewczyna cię rozkłada na łopatki- powiedział Ian, a ja posłałam mu groźne spojrzenie. Nie miałam dziś najmniejszej ochoty na nasz grupowy wypad, ale Ian obiecał Zaynowi i nie miałam wyboru. Jak to on powiedział. ,,Mu się nie odmawia kicia’’ Na wspomnienie jego słów i wyrazu twarzy gdy to mówił, lekko się uśmiechnęłam. Spojrzałam na Iana i zobaczyłam coś niepokojącego. Wpatrywał się w jednego z imprezowiczów ze złością w oczach. O dziwo nie znałam mężczyzny, ale gdzieś widziałam już tą posturę.
-Zaraz wracam…- powiedział i wściekły odszedł od stolika. Spojrzałam na niego nie pewnie, ale on tylko puścił mi oczko i podszedł do nieznajomego. Wypchnął go z dyskoteki, a przez okno widziałam jak go popycha. Wstałam od stołu i nie zważając na Pam i Zayna podeszłam do wyjścia. Mimo głośnej muzyki słyszałam każde ich słowo.
_____
Od autora: Mam już napisane cztery rozdziały;D Hah pierwszy raz mam takie chęci do pisania. Co do rozdziału to nie jest zły;) Trochę się dzieje, ale w kolejnych będzie jeszcze lepiej;D
Dlaczego w takim momencie?! To karalne ; P
OdpowiedzUsuńRozdizał super, naprawdę mi się podoba ; P Tylko dlaczego w tym momencie?! Z niecierpliwością czekam na następny rozdział ; P
Kończyć w takim momencie ! Po prostu zamorduję ;d Rozdział świetny i z niecierpliwością czekam na nowy :*
OdpowiedzUsuńDlaczego kończysz w taki momencie -.- Zapraszam do siebie http://shoowers.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńRozdział boski kochana :*
OdpowiedzUsuńKurczę nie mogę rozgryźć twojej historii w sumie to mam już mały schemat w głowie ale wiem ,ze potrafisz zaskakiwać :D
Czekam na nn :)