Przełknęłam ślinę, jak dla mnie za głośno. Wsłuchiwałam się w każde wymawiane przez Iana i nieznajomego słowo. Stałam oparta o ścianę w takim miejscu, że nie mieli prawa mnie widzieć.
-Po co znowu się zjawiasz?! Znowu chcesz zrobić jej krzywdę?!Tym razem to ci się nie uda! Jestem tu i nie pozwolę ci na to!- wrzeszczał Ian odpychając coraz to mocniej obcego. Ten nawet nie próbował się bronić, tylko posłusznie cofał się.
-Chcę ją ostrzec…- wysyczał przez zęby i zrobił unik.- On chce ją zabić… Znowu…- wymamrotał i podszedł bliżej Iana.- Jeśli chcesz, żeby ona przeżyła musisz mnie do niej dopuścić! Zrozum to! Ja chcę jej dobra!- teraz już obydwaj wrzeszczeli na siebie.
-Tak jak wtedy chciałeś?! Masz szczęście, że nie znałem jej wcześniej! Pochował bym cię żywcem za to co jej zrobiłeś sukinsynu!- krzyknął i uderzył nieznajomego w twarz. Ten jednak nawet nie zachwiał się. Gdyby tylko podszedł o jeden krok bliżej. Zobaczyła bym wyraźnie jego twarz, a tak… Nie miałam pojęcia kim był. W budynku było tak ciemne światło, że ledwo widziałam Pamelę, a co dopiero zakapturzoną postać.
-To było dawno! Było minęło! Pozwól mi do niej dotrzeć!- powiedział i stanął pod ścianą. Mimo, że nie widziałam jego oczu, poczułam na sobie jego spojrzenie.- Ekhem… Mamy nieproszonego gościa…- powiedział i wyjął z kieszeni paczkę papierosów. Spojrzałam wystraszona na Iana, a ten ruszył w moim kierunku. Złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął.
-Co ty tu robisz? Emilly… Wracaj do domu. Zayn i Pamela odwiozą cię.- wyrwałam z uścisku swoją dłoń i spojrzałam mu prosto w oczy. Widziałam w nich straszny strach o życie, ale nie o swoje tylko moje. Wiedziałam, że nie mam co się stawiać, bo on i tak postawi na swoim.
-Dobra… Pogadamy sobie w domu…- wysyczałam przez zęby i weszłam do budynku. Pam machała do mnie dłonią, nakazując tym samym podejść. Zacisnęłam dłonie w pięści i zmusiłam się do uśmiechu.
***
Przełączyłam po raz kolejny kanał w telewizorze i spojrzałam na zegarek. Dobiegała północ, coraz bardziej zaczynałam martwić się o Iana. Nie wiadomo co ten drugi mógł mu zrobić. Nagle drzwi w korytarzu otworzyły się i stanął w nich Ian. Nawet się nie podniosłam. Jednym przyciskiem wyłączyłam telewizor i nakryłam się kocem po samą brodę. Słysząc za sobą ciche stąpanie chłopaka zamarłam w bez ruchu. Przechyliłam lekko głowę gdy ten chciał mnie pocałować w policzek i podniosłam się.
-Czego on chciał?- spytałam prosto z mostu i założyłam ręce na piersi.
-Czy to teraz jest takie ważne? Więcej go nie zobaczysz…- powiedział i włożył kosmyk moich włosów za moje ucho. Automatycznie cofnęłam się o krok i spuściłam wzrok.
-Tak to jest takie ważne! Jak mniemam rozmawialiście o mnie.- powiedziałam coraz mocniej zaciskając pięści. Chłopak spojrzał na mnie zaskoczony i podszedł bliżej mnie. Złapał mnie za podbródek i skierował mój wzrok tak bym patrzała mu w oczy.
-Tu… Nie chodziło o ciebie…- powiedział.
-Obiecaj…- wyszeptałam. Czułam na sobie jego ciepły oddech i spojrzenie, ale szybko spuściłam wzrok. Utkwiłam go w palcach moich stóp i lekko zaczęłam się kołysać.
- Obiecuję- powiedział, ale wyczułam w jego głosie wahanie. Ian przytulił mnie do siebie i pocałował w czubek głowy. Doskonale wiedziałam, że kłamie. Postanowiłam jednak nie zdradzać tego co wiem. On chciał tylko mojego dobra, ale nie potrafił mi go okazać. Cały czas krążyły mi po głowie słowa nieznajomego ,, Jeśli chcesz, żeby ona przeżyła musisz mnie do niej dopuścić! Zrozum to! Ja chcę jej dobra!’’.
-Jestem zmęczona… Idę spać…- powiedziałam i idąc w stronę sypialni delikatnie go pocałowałam.
***
Kolejny raz przekręciłam się na drugi bok i spojrzałam na zegarek. Widząc godzinę czwartą nad ranem zamknęłam oczy i znowu spróbowałam zasnąć. Po dłuższej chwili uchyliłam powieki i zerknęłam na Iana. Smacznie spał i cicho pochrapywał. Miałam idealny moment, ale na co tak właściwie? Sama nie wiedziałam. Podniosłam się i wyjęłam z kieszeni bluzy moją komórkę. Na wyświetlaczu pojawił się komunikat, że otrzymałam nową wiadomość. Jednym ruchem otworzyłam ją i przeczytałam. ,,Wiele ryzykuję pisząc tego sms, ale to nie ma znaczenia. Musimy się spotkać w lasku. Czekam. To pilne. Christopher. PS. Usuń tą wiadomość.’’ Zastanowiłam się chwilę o jaki lasek może chodzić temu całemu Christopherowi. Dopiero po chwili przypomniałam sobie miejsce w którym wydarzył się cud. Lekarze mówili, że nie było dla mnie szans, ale ja przeżyła. Jedyne co ucierpiało to moja pamięć z którą nie miałam łączności i nadal nie mam. Założyłam na siebie moje rurki oraz zielony top i skierowałam się ku drzwiom. Gdy naciskałam na klamkę drzwi zaskrzypiały, a Ian niespokojnie poruszył się. Wiedziałam, że jeśli się obudzi wszystko pójdzie na nic. Po chwili jednak znów zachrapał i obrócił się. W korytarzu wcisnęłam na nogi kozaki i wyszłam zamykając drzwi na klucz. Nie wiedziałam czemu właściwie tam idę, ale jakieś niespotykane moce kierowały moimi dolnymi kończynami. Gdy tylko znalazłam się przed ścianę ciemnego lasu przystanęłam. Nie sądziłam bym musiała zapuszczać się głębiej. Obróciłam się panicznie słysząc za sobą ciche kroki.
-Jesteś…- usłyszałam cichy głos chłopaka za plecami i powoli się obróciłam. Nagle wszystko było jasne. Zamarłam w bezruchu widząc te piękne, czarne oczy. Już wiedziałam czemu Ian kłamał mi prosto w twarz. Chciał mnie chronić za wszelką cenę, a ja sama wdarłam się do paszczy lwa. Cofnęłam się o jeden krok w tył potykając się o jakiś kamień.
-Odsuń się ode mnie!- krzyknęłam i nabrałam w płuca powietrza. Chłopak uniósł ręce w geście poddania i odsunął się.
-Nie masz się czego bać. Nie chcę ci zrobić krzywdy- nagle wiatr zawiał mocniej i poczułam zapach jego perfum. Tych tak dobrze mi znanych. Nie miałam bladego pojęcia skąd je znam. W snach ich nie czułam co było jasne.
-To przez ciebie nic nie pamiętam! To ty mi to zrobiłeś! Czemu?! Przez ciebie nie wiem, czy naprawdę nazywam się Emilly!- wrzasnęłam, a strach nagle ustał. Chris patrzył na mnie smutnym wzrokiem i podchodził coraz bliżej mnie. Moje nogi jednak nie chciały się ruszyć. Utkwiłam wzrok w jego hipnotyzującym spojrzeniu, przez co nawet nie zauważyłam, że stoi już kilka centymetrów ode mnie. Delikatnie odgarnął moje rozczochrane włosy za ucho i przejechał dłonią po moim policzku. Tak bardzo chciałam uciec wtedy, ale nie potrafiłam. Coś lub ktoś kazało mi tam stać i czekać na rozwój wydarzeń. Nagle głośne kroki odciągnęły moje spojrzenie od Christophera. Zauważyłam jak ten gniewnie zaciska dłoń w pięść i odwraca się w stronę ciemnej postaci. Po chwili jednak nie zwracając na nią uwagi odwrócił się do mnie i przytulił mnie do siebie.
-Przeczytaj to… Nie pokazuj mu… Proszę…- wyszeptał mi do ucha wkładając kartkę do mojej kieszeni. Nie zdążyłam odpowiedzieć, a on już mijał nieznajomego. Nagle rozpoznałam w nim twarz Iana. Patrzył na mnie wściekle, ale też czule. Gdy tylko Christopher znikł z pola mojego widzenia, podbiegłam do Iana i mocno go przytuliłam. Nadal niczego nie rozumiałam i zaczynałam się bać, że tak jeszcze długo pozostanie. Chłopak odwzajemnił uścisk, ale nie pocałował mnie tak jak miał to w zwyczaju w czubek głowy. Czułam, że coś jest nie tak.
____
Od autora: I jak? Według mnie nieźle. Pisałam go długo, ale chyba się opłacało. Powoli rozkręcam akcje, a to nie koniec;)
Bardzo interesujące ;D Zapraszam na swojego bloga : http://wcale-nie-prawdziwa-historia.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńRobi się coraz ciekawiej ;) Wspaniały rozdział. Czekam na nowy ;*
OdpowiedzUsuńWczoraj nie zdążyłam skomentować :P
OdpowiedzUsuńRozdział jest bardzo ciekawy :)
Muszę się przyznać ,że w pewnym momencie się pogubiłam ale potem już się zorientowałam w sytuacji :P
No dobra to nie pozostaje mi nic innego jak czekać na kolejna notkę :*:*
Extra! ^ ^
OdpowiedzUsuńKiedy dodasz kolejną notkę?! [ pewnie tego nie widzisz - ale robię proszące oczka xd]
Notak b. ciekawa! Czekam na nastepne! ; *